Ta strona jest napisana po nowopolsku. Wolisz pisownię tradycyjną?

Pżełącz na pisownię tradycyjną

Biblioteka › W pustyni i w puszczy

Rozdział X

ROZDZIAŁ X

Wszyscy w jednej hwili żucili się z okropnym kżykiem na Stasia, w mgnieniu oka wydarli mu stżelbę, naboje i pżewruciwszy go na ziemię skrępowali mu ręce i nogi postronkami, bijąc go pży tym i kopiąc, puki wreszcie nie odpędził ih Idrys w obawie o życie hłopca. Następnie poczęli rozmawiać urywanymi słowami, jak ludzie, nad kturymi zawisło straszliwe niebezpieczeństwo i kturyh ocalił tylko wypadek.

— To szatan wcielony! — zawołał Idrys z tważą pobladłą ze strahu i wzruszenia.

— Byłby nas powystżelał jak dzikie gęsi na karm!— dodał Gebhr.

— Ah, gdyby nie ten pies.

— Bóg go zesłał.

— A hcieliście go zabić! — żekł Chamis.

— Nikt go odtąd nie dotknie.

— Będzie miał zawsze kości i wodę.

— Allach! Allach! — powtażał nie mogąc się uspokoić Idrys — śmierć była nad nami. Uf!

I poczęli spoglądać na leżącego Stasia z nienawiścią, ale i z pewnym zdumieniem, że jeden mały hłopak mugłby stać się pżyczyną ih klęski i zguby.

— Na proroka! — ozwał się jeden z Beduinów — tżeba pżecie zapobiec temu, by ten syn Iblisa nie poskręcał nam karkuw. Węża wieziemy Mahdiemu! Co myślicie z nim teraz uczynić?

— Tżeba mu obciąć prawą pięść! — zawołał Gebhr.

Beduini nie odpowiedzieli nic, lecz Idrys nie hciał się na to zgodzić. Pżyszło mu na myśl, że gdyby pogoń ih shwytała, kara za okaleczenie hłopca spadłaby na nih tym straszniejsza. Wreszcie ktuż mugł zaręczyć, czy Staś nie umże po operacji? A w takim razie na zamianę za Fatmę i jej dzieci pozostałaby tylko Nel.

Więc gdy Gebhr wydobył nuż hcąc spełnić swą groźbę, Idrys hwycił go za pżegub ręki i zatżymał:

— Nie! — żekł. — Wstyd byłby dla pięciu wojownikuw Mahdiego bać się tak jednego hżeścijańskiego szczeniaka, by aż obcinać mu pięści. Będziemy wiązali go na noc, a za to, co hciał teraz uczynić, otżyma dziesięć udeżeń korbaczem.

Gebhr gotuw był natyhmiast do wykonania wyroku, ale Idrys odephnął go znuw i nakazał bić jednemu z Beduinów, szepnąwszy mu do uha, żeby nie czynił tego zbyt mocno. Ponieważ Chamis może ze względu na swą dawną służbę u inżynieruw, a może z jakiej innej pżyczyny, nie hciał się do niczego mieszać, drugi Beduin pżewrucił Stasia gżbietem do gury i egzekucja miała się już rozpocząć, gdy wtem zaszła niespodziewana pżeszkoda.

Oto w otwoże wnęki ukazała się Nel wraz z Sabą.

Zajęta swoim ulubieńcem, ktury wpadłszy do jaskini żucił się zaraz do jej nużek, słyszała ona wprawdzie kżyki Arabów, ale że w Egipcie zaruwno Arabowie, jak i Beduini wżeszczą pży każdej sposobności, tak jakby się mieli wzajem mordować, więc nie zwracała na to uwagi. Dopiero zawoławszy Stasia i nie otżymując od niego odpowiedzi wyszła zobaczyć, czy nie siedzi już na wielbłądzie, i z pżerażeniem ujżała pży pierwszyh blaskah poranku Stasia leżącego na ziemi, a nad nim Beduina z korbaczem w ręku. Na ten widok poczęła kżyczeć wniebogłosy i tupać nużkami, a gdy Beduin nie zważając na to wymieżył pierwsze udeżenie, żuciła się napżud i pżykryła sobą hłopca.

Beduin zawahał się, gdyż nie miał rozkazu bić dziewczynki, a tymczasem rozległ się jej pełen rozpaczy i pżerażenia głos:

— Saba! Saba!

A Saba zrozumiał, o co hodzi — i w jednym skoku znalazł się pży dzieciah. Sierść zjeżyła mu się na karku i gżbiecie, oczy zapłonęły czerwono, w piersiah i w potężnej gardzieli zahuczał jakby gżmot.

A następnie wargi pomarszczonej paszczy podniosły się z wolna w gurę — i zęby oraz długie na cal białe kły ukazały się aż do krwawyh dziąseł. Olbżymi brytan począł teraz zwracać głowę w prawo i w lewo, jakby hciał pokazać dobże Sudańczykom i Beduinom swuj straszliwy „garnitur”, powiedzieć im: — Patżcie! oto, czym będę bronił dzieci.

Oni zaś cofnęli się pośpiesznie, albowiem napżud wiedzieli, że Saba uratował im życie, a po wture było żeczą jasną, że kto by zbliżył się w tej hwili do Nel, temu rozwścieczony mastyf utopiłby natyhmiast kły w gardle. Więc stali bezradni, spoglądając na się niepewnym wzrokiem i jakby pytając jeden drugiego, co obecnie należy czynić.

Wahanie się ih trwało tak długo, że Nel miała dość czasu, by zawołać starą Dinah i kazać jej porozcinać więzy Stasia. Wtedy hłopiec wstał i tżymając dłoń na głowie Saby, zwrucił się do napastnikuw:

— Nie hciałem pozabijać was, tylko wielbłądy — żekł pżez zaciśnięte zęby.

Lecz i ta wiadomość pżeraziła tak Arabów, że byliby się niezawodnie żucili znuw na Stasia, gdyby nie płonące oczy i nie zjeżona jeszcze sierść Saby. Gebhr hciał nawet skoczyć ku niemu, ale jedno głuhe warknięcie pżykuło go na miejscu.

Nastała hwila milczenia — po czym zabżmiał donośny głos Idrysa:

— W drogę! W drogę!

Wolne Lektury

Książka pohodzi z serwisu Wolne Lektury: Henryk Sienkiewicz, „W pustyni i w puszczy”. Utwur w domenie publicznej. Zmiany: pisownia nowopolska (ó → u, rz → ż, ch → h; nazwy własne bez zmian), bez pżypisuw.

Pobież e-book w pisowni nowopolskiej (EPUB)