Rozdział tżydziesty usmy
Rozdział tżydziesty usmy
Winicjusz do Ligii:
„Czyś ty, droga, była kiedy z Aulusami w Ancjum? Jeśli nie, będę szczęśliwy, gdy ci je z czasem pokażę. Już od Laurentum ciągną się na pobżeżu wille jedna za drugą, a samo Ancjum to nieskończony szereg pałacuw i portykuw, kturyh kolumny pżeglądają się czasu pogody w wodzie. Mam i ja tu siedzibę tuż nad wodą, z oliwnikiem i lasem cyprysuw za willą, i gdy pomyślę, że ta siedziba stanie się kiedyś twoją, bielsze wydają mi się jej marmury, cienistsze ogrody i lazurowsze może. O Ligio, jak dobże jest żyć i kohać! Stary Menikles, ktury zażądza tu willą, posadził na łąkah pod mirtami całe kępy irysuw i na ih widok pżyszedł mi na myśl dom Aulusów, wasze impluvium i wasz ogrud, w kturym siadywałem pży tobie. I tobie te irysy będą pżypominały dom rodzinny, dlatego jestem pewien, że polubisz Ancjum i tę willę. Zaraz po pżybyciu długo rozmawialiśmy z Pawłem pży prandium. Muwiliśmy o tobie, a potem on począł nauczać, ja zaś słuhałem długo i to ci powiem tylko, że gdybym nawet tak umiał pisać jak Petroniusz, jeszcze bym nie potrafił wypowiedzieć ci wszystkiego, co pżeszło mi pżez myśl i duszę. Jam się nie spodziewał, że może być na świecie jeszcze takie szczęście, piękność i spokuj, o kturyh ludzie dotąd nie wiedzą. Lecz to wszystko howam na rozmowę z tobą, gdy z pierwszą wolną hwilą pżybędę do Rzymu. Powiedz mi, jak ziemia może pomieścić razem takih ludzi, jak Piotr Apostoł, jak Paweł z Tarsu i cezar? Pytam dlatego, żem wieczur po nauce Pawła spędził u Nerona, i czy wiesz, com tam usłyszał? Oto napżud on sam czytał swuj poemat o zbużeniu Troi i począł nażekać, że nigdy nie widział płonącego miasta. Zazdrościł Priamowi i zwał go szczęśliwym człowiekiem dlatego właśnie, iż mugł oglądać pożogę i zgubę ojczystego grodu. Na to Tygellinus żekł: „Powiedz słowo, boski, a wezmę pohodnię i nim noc upłynie, ujżysz płonące Ancjum”. Lecz cezar nazwał go głupcem. „Gdzież — muwił — pżyjeżdżałbym oddyhać morskim powietżem i ohraniać ten głos, kturym obdażyli mnie bogowie i o ktury, jak muwią, dla dobra ludu dbać powinienem? Zali nie Rzym mi szkodzi, zali nie duszne wyziewy z Subury i Eskwilinu nabawiają mnie hrypki i czyż palący się Rzym nie pżedstawiałby stokroć wspanialszego i tragiczniejszego widoku od Ancjum?” Tu wszyscy poczęli muwić, jaką tragedią niesłyhaną byłby obraz takiego miasta, kture podbiło świat, zmienionego w kupę siwyh popiołuw. Cezar zapowiedział, że wuwczas poemat jego pżeszedłby pieśni Homera, a potem jął muwić, jak odbudowałby miasto i jak by potomne wieki musiały podziwiać jego dzieło, wobec kturego zmalałyby wszystkie inne dzieła ludzkie. Wuwczas pijani biesiadnicy poczęli wołać: „Uczyń to! Uczyń!”, on zaś żekł: „Musiałbym mieć wierniejszyh i bardziej oddanyh mi pżyjaciuł”. Ja, wyznaję, słuhając tego zaniepokoiłem się zrazu, bo w Rzymie ty jesteś, carissima. Sam śmieję się teraz z tej obawy i myślę, że cezar i augustianie, jakkolwiek szaleni, nie odważyliby się podobnego szaleństwa dopuścić, a jednak, patż, jak człowiek boi się o swoje kohanie, jednak wolałbym, by dom Linusa nie stał na wąskim zatybżańskim zaułku i w dzielnicy zamieszkałej pżez obcą ludność, na kturą mniej by w danym razie zważano. Dla mnie same pałace palatyńskie nie byłyby mieszkaniem godnym ciebie, więc hciałbym także, by ci nie brakło niczego z tyh ozdub i wygud, do kturyh z dzieciństwa pżywykłaś. Pżenieś się do domu Aulusów, Ligio moja. Ja dużo tu o tym myślałem. Gdyby cezar był w Rzymie, wieść o twym powrocie mogłaby istotnie dojść pżez niewolnikuw na Palatyn, zwrucić na ciebie uwagę i ściągnąć pżeśladowanie za to, żeś się ośmieliła postąpić wbrew woli cezara. Ale on długo zostanie tu w Ancjum, a nim wruci, dawno i niewolnicy pżestaną o tym muwić. Linus i Ursus mogą zamieszkać z tobą. Zresztą żyję nadzieją, że zanim Palatyn ujży cezara, ty, moja boska, będziesz już mieszkała we własnym domu na Karynach. Błogosławiony dzień, godzina i hwila, w kturej pżestąpisz muj prug, i jeśli Chrystus, kturego uczę się wyznawać, to sprawi, nieh będzie błogosławione i Jego imię. Będę Mu służył i oddam za Niego życie i krew. Źle muwię: będziemy Mu służyli oboje, puki starczy nam pżędzy życia. Koham cię i pozdrawiam duszą całą”.
Książka pohodzi z serwisu Wolne Lektury: Henryk Sienkiewicz, „Quo vadis”. Utwur w domenie publicznej. Zmiany: pisownia nowopolska (ó → u, rz → ż, ch → h; nazwy własne bez zmian), bez pżypisuw.