<?xml version="1.0" encoding="utf-8" standalone="yes"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"><channel><title>Przedwiośnie on nowypolski.pl</title><link>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/</link><description>Recent content in Przedwiośnie on nowypolski.pl</description><generator>Hugo</generator><language>pl</language><atom:link href="https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/index.xml" rel="self" type="application/rss+xml"/><item><title>Rodowud</title><link>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/01/</link><pubDate>Mon, 01 Jan 0001 00:00:00 +0000</pubDate><guid>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/01/</guid><description>&lt;div class="book"&gt;
&lt;h2 class="intitle"&gt;P&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;edwiośnie&lt;/h2&gt;
&lt;div class="dedication"&gt;
&lt;div class="stanza"&gt;&lt;div class="verse"&gt;Panu Konradowi Czarnockiemu &lt;/div&gt;&lt;div class="verse"&gt;w p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;yjaznym upominku ofiarowuje ten utw&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;r &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="stanza-spacer"&gt; &lt;/div&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;div class="motto_podpis"&gt;autor&lt;/div&gt;
&lt;p class="spacer"&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p class="spacer"&gt; &lt;/p&gt;
&lt;h2 class="h2 page-title"&gt;Rodow&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;d&lt;/h2&gt;
&lt;p class="paragraph"&gt;Nie &lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;odzi tutaj — u kaduka! — o herb ani o szeregi p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;odk&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w podgolony&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;, z sarmackimi wąsami i p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;y karabela&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; — ani wydekoltowane prababki w fioka&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;. Ojciec i matka — ot&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;ż i cały rodow&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;d, jak to jest u nas, w dzieja&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; nowoczesny&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; ludzi bez wczoraj. Z konieczności wzmianka o jednym dziadku, z musu notatka o jednym jedynym pradziadku. &lt;span class="chg"&gt;H&lt;/span&gt;cemy uszanować nasyconą do pełna du&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;em i upodobaniem semickim awersję ludzi nowoczesny&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; do obciążania sobie pamięci wiadomościami, w kt&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;rym kościele czy na jakim cmenta&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;u dany dziadek spoczywa.&lt;/p&gt;</description></item><item><title>Część pierwsza — Szklane domy</title><link>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/02/</link><pubDate>Mon, 01 Jan 0001 00:00:00 +0000</pubDate><guid>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/02/</guid><description>&lt;div class="book"&gt;
&lt;h2 class="h2 page-title"&gt;Część pierwsza — Szklane domy&lt;/h2&gt;
&lt;p class="paragraph"&gt;Czaruś dostał był właśnie promocję z klasy czwartej do piątej i skończył czternasty rok życia, gdy Seweryna Barykę jako oficera zapasowego powołano do wojska. — Wojna wybu&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;ła. — Szybko, w ciągu paru dni, idylla rodzinna została zdruzgotana. Cezary znalazł się sam z matką w osierociałym mieszkaniu. Gdy odprowadzał ojca na statek wojenny od&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;odzący do Astrachania, nie czuł żadnego zgoła żalu. Nowość! Zajmowały go tysiące szczeg&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;ł&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w, drobiazg&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w, dat, nazwisk, cyfr, związany&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; z p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ebraniem się ojca w mundur oficerski. Pakował walizkę, świetną walizkę ojcowską z grubej, ż&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;łtej sk&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;ry, z metalowym okuciem, z wyciśniętym inicjałem i mn&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;stwem wewnąt&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt; tajemniczy&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;egr&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;dek. Nie podzielał i nie rozumiał zupełnie płaczu i spazm&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w matki, desperującej od świtu do nocy. Dopiero gdy ojciec w gronie inny&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; oficer&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w został na pokładzie, a on sam z matką na b&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;egu, i kładkę z hałasem odep&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;nięto, Cezarek doznał napadu p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;erażenia, jakiego jeszcze nigdy w życiu nie doświadczył. Pod naciskiem tego uczucia wyciągnął ręce i począł k&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;yczeć jak istny dzieciak. Lecz znaki uspakajające, kt&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;re kreśliły w powiet&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;u białe ręce ojcowskie, uciszyły go tak nagle, jak nagle p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;yszła ta ślepa boleść dziecięca. P&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ecie to na kr&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;tko! Istne manewry! Wojna nie będzie trwała długo. Jakieś tam parę tygodni. Może miesiąc. Najwyżej dwa. Wał rosyjski p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;esunie się po pola&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; wrog&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w, zmiażdży p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;eszkody jak mar&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;ew czy kukurydzę i wszystko wr&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;ci do normy. Tak m&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;wili wszyscy i taką też opinię w spadku po ojcu odjeżdżającym ot&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ymał Cezary.&lt;/p&gt;</description></item><item><title>Część druga — Nawłoć (1/2)</title><link>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/03/</link><pubDate>Mon, 01 Jan 0001 00:00:00 +0000</pubDate><guid>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/03/</guid><description>&lt;div class="book"&gt;
&lt;h2 class="h2 page-title"&gt;Część druga — Nawłoć&lt;/h2&gt;
&lt;p class="paragraph"&gt;Dotarłszy do najrdzenniejszej Polski, bo do stolicy — Warszawy — ani po drodze, ani w tym mieście Cezary Baryka nie znalazł szklany&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; dom&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w. Nie śmiał o nie nawet nikogo zapytać. Zrozumiał, że zmarły ojciec boleśnie zeń p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ede śmiercią zażartował sobie. Jednak — być może pod wpływem tej tak naiwnej legendy, a być może pod wpływem gł&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;wnego jej bohatera, „kuzyna Baryki”, Cezary postanowił wstąpić na medycynę w Warszawie. Nie miał swy&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; bakiński&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; papier&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w, lecz po egzaminie dość pobieżnym został p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;yjęty i począł &lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;odzić na wykłady. Z zapałem krajał truposze, uczył się osteologii, &lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;emii, botaniki itp. Zawarł nowe znajomości z „Polakami” i dość sobie w ty&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; nowy&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; ludzia&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; podobał, &lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;oć go nieraz swą „nieszczerością” ranili. Pod względem materialnym wiele mu pom&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;gł znajomy ojca nieboszczyka, pan Szymon Gajowiec, bardzo wysoki u&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ędnik w nowo kreowanym Ministerium Skarbu, dał mu bowiem nieetatową posadę w swym biu&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;e i nastręczył bardzo ko&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ystne lekcje języka rosyjskiego w sfera&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; wyższej oficerii, po&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;odzącej z „Galicji”. &lt;span class="chg"&gt;U&lt;/span&gt;w pan Gajowiec szczeg&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;lnie rozpytywał się o matkę Cezarego, kt&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;rą znał był bardzo dawno w mieście Siedlcach. Po wielekroć kazał sobie powta&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ać o niej wszelkie szczeg&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;ły, wszystkie perypetie jej niedoli i śmierci.&lt;/p&gt;</description></item><item><title>Część druga — Nawłoć (2/2)</title><link>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/04/</link><pubDate>Mon, 01 Jan 0001 00:00:00 +0000</pubDate><guid>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/04/</guid><description>&lt;div class="book"&gt;
&lt;p class="paragraph"&gt;Pr&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;bowała nieraz p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ełożyć, p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;etłumaczyć na muzykę b&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;mienie jego głosu radosne albo posępne i nieraz grała coś samej sobie, czego nikt nie m&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;gł zrozumieć. Słyszała go w rozmaity&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; utwora&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; muzyczny&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;, kt&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;re odtwa&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ała, albo zatracała go w muzyce i musiała odszukiwać. Wołały na nią w&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;wczas p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;edziwne głosy muzyczne, prowadziły ją na niedosięgłe wyżyny i tam gdzieś, na wysokościa&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;, p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ejmowały serce głębokim wzruszeniem. Ude&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;enie w materialny klawisz otwierało jakby błam wielki w błękitnej &lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;mu&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;e. Wpływała w zaświat i niosły ją objęcia obłok&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w ścierając z jej twa&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;y samotny&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; łez potoki.&lt;/p&gt;</description></item><item><title>Część tżecia — Wiatr od wshodu</title><link>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/05/</link><pubDate>Mon, 01 Jan 0001 00:00:00 +0000</pubDate><guid>https://nowypolski.pl/biblioteka/przedwiosnie/05/</guid><description>&lt;div class="book"&gt;
&lt;h2 class="h2 page-title"&gt;Część t&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ecia — Wiatr od ws&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;odu&lt;/h2&gt;
&lt;p class="paragraph"&gt;Powr&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;ciwszy do Warszawy Cezary Baryka zapisał się znowu na swą medycynę i zamieszkał, a raczej „wmieszkał się” do pokoju jednego z koleg&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;w, niejakiego Buławnika. Ten Buławnik był progenitury szynkarskiej czy małomiasteczkowo-paskarskiej, wskutek czego zawsze „śmierdział pieniędzmi”. Mieszkał zaś w dzielnicy oddalonej, już zgoła żydowskiej, p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;y ulicy Miłej, w domu ponurym, obdartym z tynku, o s&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;oda&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; tak brudny&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;, ściana&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; wejścia zakopcony&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; czadem lamp gazowy&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; tak dalece, że, zaiste, t&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;eba było anielskiej dobrotliwości serca, ażeby pat&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;eć na te ściany i s&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;ody bez zg&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ytania zębami. Pok&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;j był na t&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ecim pięt&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;e odrapanej rudery. Pop&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ez mieszkanie stary&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; pań, kt&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;ry&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; było dużo, a jaki&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;ś smrodliwy&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt; i rozkudłany&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;, w&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;odziło się do pokoju Buławnika. Od razu &lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ucało się w oczy, że w rogu zacieka tudzież jakoś niewłaściwie pa&lt;span class="chg"&gt;h&lt;/span&gt;nie spod podłogi. Na uczynione w tym p&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;edmiocie zapytanie miejscowemu str&lt;span class="chg"&gt;u&lt;/span&gt;żowi, „ewentualnie” dozorcy, Cezary ot&lt;span class="chg"&gt;ż&lt;/span&gt;ymał rezolucję:&lt;/p&gt;</description></item></channel></rss>