Co COVID zrobił dla mojej praktyki księgowej

Dzięki COVID i blokadom wszyscy przyzwyczailiśmy się do pracy w domu (na tyle, na ile było to możliwe). Moje biuro naziemne było puste, skończone i skończone, ale nauczyłem się, że nie muszę codziennie jeździć do biura. Większość klientów i tak dzwoni lub wysyła SMS-y na moją komórkę.

Nie jest już tak, jak osiem lat temu, gdy podjąłem się tego przedsięwzięcia, a potem zdecydowałem, że miejsce spotkań, adres i recepcjonista nie są dla mnie, więc przeniosłem się do biura na pełny etat. To, że w końcu nauczyłam się pracować w domu, zawdzięczam COVID. Jak wielu innych, musieliśmy poradzić sobie z zamknięciem biura i przetrwać sezon podatkowy najlepiej, jak potrafiliśmy. Wszyscy kupiliśmy drugie monitory i od tego momentu zaczęliśmy działać.

Po zakończeniu blokady [tu, na Florydzie] i załamaniu się gospodarki zdałem sobie sprawę, że po co komu biuro? W ciągu ostatnich dwóch lat miałem tylko kilka spotkań w biurze.

Teraz, dzięki Skype'owi, Zoomowi, poczcie elektronicznej, portalom i telefonom komórkowym, większość potrzeb moich klientów lub spotkań odbywa się online, przez telefon. Kto musi płacić 2000 dolarów miesięcznie za wynajem biura?

Jeśli muszę spotkać się z klientem, moje wirtualne biuro znajduje się zaledwie milę od niego. Przechowują moją pocztę, mają dedykowanego recepcjonistę na wypadek, gdyby klienci chcieli coś podrzucić, a koszty są znacznie bardziej rozsądne [niż w przypadku biura na pełen etat]. Krótko mówiąc, to, czego się nauczyłem, okazało się nieocenione.

Osiem lat temu, kiedy próbowałam tego spotkania z wirtualnym biurem, miałam nastolatków, którzy nie rozumieli, że to czas pracy i muszą zostawić mnie w spokoju, kiedy pracuję. Zasadniczo funkcjonalność domowego biura nie była zadowalająca.

Moi dwaj chłopcy mają teraz odpowiednio 19 i 22 lata. Nie mieszkają ze mną i po tym, jak już raz przez to przeszedłem, miałem lepsze wyobrażenie o tym, jak to powinno być zrobione.

Każdy dzień jest inny: budzisz się, jesz śniadanie i przed 9 rano zaczynasz pracę, potem pracujesz aż skończysz i spędzasz czas z rodziną. Trzeba było zachować równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, co wcześniej było problemem.

Z radością przyjęłam ten sposób pracy i z dumą mogę powiedzieć, że przejrzałam na oczy!